Moja historia
Droga, którą przebyłam: insulinooporność, niedoczynność tarczycy, depresja i ADHD
To nie jest historia o tym, że schudłam, bo zaczęłam się bardziej kontrolować. To historia o tym, że w końcu zaczęłam siebie rozumieć i budować zdrowie krok po kroku.
Ciało dawało znaki, które ignorowałam
Byłam wiecznie zmęczona, senna i rozdrażniona. Ciało wysyłało sygnały, ale długo je ignorowałam, bo przecież „każda kobieta tak ma”.
Z czasem pojawiła się mgła mózgowa, problemy z koncentracją, zatrzymanie wody i przybieranie na wadze. Funkcjonowałam, ale coraz częściej miałam wrażenie, że tylko próbuję przetrwać dzień.
W końcu powiedziałam sobie „stop” i zaczęłam działać. To nie była kwestia słabej motywacji ani braku silnej woli – za moim samopoczuciem stały konkretne mechanizmy biologiczne.
Punkt zwrotny: zrozumienie przyczyn
Za pogorszeniem samopoczucia i przybieraniem na wadze stały między innymi rozregulowana gospodarka hormonalna, przeciążony układ nerwowy, przewlekłe zmęczenie i stany zapalne.
Kiedy wyniki to potwierdziły, poczułam przede wszystkim ulgę. W końcu wiedziałam, z czym mam do czynienia. Przestałam szukać „diety cud” i zaczęłam budować proces oparty na faktach, diagnostyce i potrzebach organizmu.
Moje trzy filary zmiany
-
Odżywianie
Zaczęłam od podstaw: regularnych posiłków, stabilizacji glukozy, ograniczenia produktów przetworzonych i prostych cukrów.
-
Ruch
Na początku nie było intensywnej siłowni, tylko codzienny ruch: spacer, rozciąganie, chwila na oddech.
-
Suplementacja
Wprowadzałam ją tam, gdzie widziałam realną potrzebę wynikającą z badań i obserwacji organizmu.
Redukcja masy ciała bez przemocy wobec siebie
W ciągu 12 miesięcy zredukowałam 20 kilogramów. Nie przez drastyczne cięcia kalorii i życie „na zakazach”, tylko przez systematyczną pracę dopasowaną do moich możliwości i stanu zdrowia.
Nie chodziło już tylko o wagę. Chodziło o jakość codzienności, stabilność, energię i to, by żyć bez ciągłego napięcia.
Depresja i diagnoza ADHD
To nie była chwilowa „chandra”. To było systemowe wyczerpanie: stan, w którym mózg i ciało działały na rezerwach, a odpoczynek przestawał pomagać.
Diagnoza ADHD typu mieszanego pozwoliła mi zrozumieć wiele wcześniejszych trudności. Leczenie rozpoczęłam od farmakoterapii i psychoterapii, a równolegle wprowadzałam sen, regenerację, organizację dnia i większą uważność na sygnały ciała. Efekty pojawiały się stopniowo.
Dlaczego o tym mówię
Bo diagnoza nie jest etykietą, tylko punktem wyjścia do zmiany. Zaburzenia nastroju, problemy metaboliczne i trudności neurorozwojowe wymagają rzetelnej oceny i zrozumienia, a nie oceniania siebie.
Jeśli jesteś na początku podobnej drogi, nie musisz mieć idealnego planu. Czasem pierwszy krok to przyznanie przed sobą, że potrzebujesz wsparcia.
Porozmawiajmy o Twojej drodze
Nie musisz mieć gotowego planu. Wystarczy, że chcesz coś uporządkować: wyniki badań, relację z jedzeniem albo codzienne samopoczucie.
